Często pomija się w dyskusjach na temat zablokowanej rewolucji w Iranie, że masowe protesty same w sobie nie prowadzą do upadku reżimu bez funkcjonującego podziemia i wsparcia, które mogą ustawić warunki operacyjne dla mobilizacji sił partyzanckich. Z perspektywy UW, popularny opór to tylko powierzchowna warstwa; bez solidnych sieci konspiracyjnych zdolnych do dostępu, umiejscowienia i wpływu wewnątrz kluczowej infrastruktury—energetyki, transportu, komunikacji, bezpieczeństwa wewnętrznego i logistyki—momentum nieuchronnie osiąga plateau. Protesty mogą sygnalizować erozję legitymacji, ale nie negują kontroli reżimu. Skuteczne wsparcie i podziemie umożliwiają swobodę ruchu, utrzymanie, zbieranie informacji i selektywne zakłócanie, tworząc warunki dla sił partyzanckich do działania poza symbolicznymi działaniami. Jak dotąd, sukces reżimu w przenikaniu, dzieleniu i prewencyjnym rozkładaniu tych sieci uniemożliwił ruchom protestacyjnym przejście w zorganizowany opór. Dlatego nie widzieliśmy znaczącego postępu pomimo obecności powszechnego niepokoju. Bez chronionych węzłów wewnątrz systemu, które mogłyby złamać kontrolę reżimu w decydujących punktach, demonstracje wyczerpują się, siły bezpieczeństwa pozostają spójne, a próg wymagany do przejścia do fazy insurgencyjnej, która mogłaby prowadzić do udanej rewolucji, nigdy nie jest przekraczany. Rozmawialiśmy o tym, jak ważne są te aspekty insurgencji w przestrzeni zeszłej nocy i jak złożoność związana z obaleniem zakorzenionego reżimu jest ogromna i niedoceniana przez większość ludzi, ale wydaje się, że to coś, co powinno być omawiane w znacznie większych szczegółach. Pracuję nad artykułem, aby to rozłożyć na czynniki pierwsze.