W jednym ze swoich przemówień, Przywódca Rewolucji zwrócił się do rodzin męczenników: „Pozwólcie, że powiem to głośno, ilekroć myślę o tej wojnie i tym męczeństwie oraz tych polach honoru i krwi, które dobiega końca, a my pozostajemy, a potem być może umieramy przypadkowo — co wielu robi — lub umieramy na gorączkę, Bóg jest moim świadkiem, taka myśl wywiera na moim sercu ogromną presję... Arena wiecznego i boskiego honoru, wyścig do raju, jeśli to zostanie odebrane człowiekowi i po prostu umrze w ten sposób; to bardzo trudne. Życzę sobie, a to jest modlitwa, która płynie z naszych serc, życzę, aby nasza śmierć była jak śmierć waszych dzieci (męczenników). I nie sądzę, aby ktokolwiek naprawdę rozumiał ten rodzaj śmierci i nie pragnął go.”