Nie mogę znieść gry Imhotep i to nie wina samej gry, ale raz grałem w nią z grupą na spotkaniu gier planszowych i TEN GOŚĆ ciągle mówił mi, co mam robić w mojej turze, bo myślał, że jestem zdezorientowany i nowy w grach czy coś, a jego rady były tak konsekwentnie złe. Powiedziałem mu, że rozumiem, ale on nie przestawał, nawet próbował ustawiać moje kostki za mnie. Upierał się, że podejmuję złe decyzje, mimo że już wcześniej pomyślałem o moim ustawieniu i zdałem sobie sprawę, że łatwo zostanę zablokowany, jeśli spróbuję jego sposobu. Nie odpuszczał i nie pozwalał mi grać, więc pomyślałem, że ok, po prostu będę mu się przeciwstawiał przy każdej okazji, a mój cel zmienił się z wygrania na upewnienie się, że skończy grę na ostatnim miejscu i OKAZUJĘ, że to czyni mnie złym sportowcem. Dlatego wolę gry ameritrash, bo gdybyśmy grali w jedną z nich, po prostu wysłałbym armię przeciwko niemu lub powiedziałbym ludziom, że jest cylonem i nie musiałbym pasywnie-agresywnie ustawiać kostek, patrząc mu w oczy.